Splendor

image 

Splendor to gra, do której zawsze chętnie wracam! Idealna na początek i koniec imprezy, a także jako jej główny element. Jeśli ktoś pyta co mogę polecić, to od razu odpowiadam: Splendor!

Splendor przeznaczony jest dla 2-4 graczy. Zasady są bardzo proste. Wygrywa ta osoba, która pierwsza zgromadzi 15 pkt, chyba że w tej samej kolejce ktoś inny zdobędzie więcej punktów lub w przypadku remisu posiada mniej kart. Punkty zdobywa się poprzez zakup odpowiednich kart oraz zdobycie specjalnych bonusów, arystokratów.

W swoim ruchu można wykonać następujące akcje: można wziąć trzy różne żetony (waluta, za którą można kupić karty), można wziąć dwa żetony tego samego koloru (chyba, że na kupce nie ma przynajmniej 4 żetonów), można kupić kartę lub ją zarezerwować (rezerwujemy używając złota, które później możemy wykorzystać jak każdy inny żeton). Musimy pamiętać, że możemy mieć maksymalnie 10 żetonów, maksymalnie 3 zarezerwowane karty, a te karty, które kupiliśmy możemy również wykorzystać do zakupu następnych kart: każda z nich ma symbol kamienia, który działa tak samo jak żeton (z tą jednak różnicą, że karty nie oddajemy do banku podczas zakupu). Mając taką wiedzę, możemy już zacząć grać! Szybko, prawda?

A jak grać?

Jest kilka dróg do zwycięstwa. Podaję przykładowe, z których czasem korzystam:

1. Kupujemy dużo tanich kart i staramy się zdobyć co najmniej jednego arystokratę. Ma to kilka swoich zalet. Jeśli uzbieramy dużo kart w różnych kolorach, jest duża szansa, że będziemy „za darmo” zbierać punktowe karty z drugiego poziomu. Co więcej, jeśli zdołamy uzbierać żetony do kart tego samego koloru, łatwiej będzie nam zdobyć karty najbardziej punktowane – trzeciego poziomu. Trzeba jednak pamiętać, że możemy nie zdążyć z uzbieraniem 15 pkt…

image

2. Skupiamy się już od początku na kupowaniu wysoko punktowanych kart. Dzięki temu możemy szybko skończyć rozgrywkę, ale układ wykładanych na nowo kart musi nam sprzyjać. W pewnym momencie możemy się jednak zorientować, ze brakuje nam i żetonów i kart...

3. Skupiamy się na wybranych kolorach. Kupujemy karty w dwóch, góra trzech kolorach i staramy się dzięki temu zdobyć arystokratę i koniecznie wysoko punktowane karty. Jeśli ma się szczęcie, to jest szansa na zwycięstwo.

image

4. Staramy się na początku zdobyć po karcie każdego koloru (jak najtańszym kosztem) i dzięki temu jest nam później łatwiej przy dokonywaniu kolejnych wyborów. Opcja całkiem rozsądna, tym bardziej, że niełatwo jest przewidzieć jakie karty pojawią się stole.

5. Działania niezaplanowane czasami również przynoszą zwycięstwo. Zbieramy po prostu punktowe karty, nie zwracając szczególnie uwagi na kolory lub możliwość zdobycia arystokraty. Przy odpowiednim układzie, może nam się poszczęścić.

Mała podpowiedź: skupmy się na kupowaniu kart jak najmniejszym kosztem! Może nam się to później opłacić, ponieważ nie będziemy tracić ruchu na dobranie żetonów, aby zdobyć coś ciekawego.

Negatywna interakcja nie zawsze popłaca! Trzeba pamiętać, że zabierając komuś kartę, działamy na własną niekorzyść, ponieważ tracimy ruch, no chyba że bez „kradzieży” na pewno poniesiemy porażkę.  Jeśli jesteśmy w stanie wykupić tę kartę, to OK.

Rozgrywka wygląda trochę inaczej w grze dwuosobowej, trzyosobowej i czteroosobowej. We dwie osoby widzimy wyraźnie jaką taktykę obiera nasz przeciwnik i możemy skuteczniej mu utrudniać jej wykonanie. W grze trzyosobowej bardzo często brakuje żetonów i musimy z tym sobie jakoś poradzić, np. poprzez wykupienie tanich kart, które będą nas w takich sytuacjach ratować. W grze czteroosobowej żetonów raczej nie brakuje, ale tu bardzo często gracze podbierają nam upatrzone wcześniej karty. Opłaca się więc rezerwować to, co nas najbardziej interesuje.

Następna podpowiedź: jeśli już rezerwujemy karty, to unikajmy rezerwowania tanich kart, na które spokojnie możemy uzbierać żetony. Szkoda ruchu!

Dodatkowe informacje:
- są trzy poziomy kart: najtańsze, które w większości nie przynoszą punktów (wyjątek: 1 pkt za 4 takie same surowce), karty drugiego poziomu, dzięki którym możemy zdobyć 1, 2 lub 3 punkty oraz karty teoretycznie najdroższe. Cały urok tej gry polega na tym, że możemy czasem taniej kupić kartę np. za 4 pkt niż tę za 3 pkt…
- w jednej kolejce może przyjść do nas tylko jeden arystokrata: czasem zdarza się, że spełniliśmy warunek wizyty więcej niż jednego arystokraty: wybieramy wtedy jednego, a drugi może pojawić się u nas w następnej kolejce, o ile zdąży…
- pamiętajmy, że w zależności od liczby graczy, zmienia się też liczba żetonów (4, 5 lub 7), tak samo artystokratów (liczba graczy +1)

- arystokraci przyjdą do nas z wizytą, o ile uzbieramy wymagną ilość KART określonego koloru (ilość punktów nie ma tu żadnego znaczenia).

image

Nie wiem czy ktoś zwraca uwagę na fabułę tej gry: jesteśmy handlarzami kamieni szlachetnych… Ale tak naprawdę liczy się tu prosta, a zarazem ciekawa mechanika, Im więcej mamy kart, tym więcej możemy zrobić. Budujemy więc swego rodzaju silniczek. Jest to tak fajnie przemyślane, że ten rzeczywisty brak fabuły kompletnie nie przeszkadza.

Skąd nazwa tej gry? Gdy odwiedzi nas arystokrata spotka nas splendor, choć niektórzy nie potrzebują do tego żadnych arystokratów...

Moja ocena: 5/5

Proszę czekać ...

Informacja

Zalogowano poprawnie